czwartek, 12 grudnia 2013

Studnia, kominek i niewierne żony

Zamek Czocha jest miejscem, w którym wielokrotnie dochodziło do przemocy w rodzinie.

Przykładem jawnie brutalnych relacji między małżonkami były wydarzenia z połowy XVII wieku, kiedy na zamku rządził Krzysztof Nostitz. Rozbudował on twierdzę, odnowił komnaty i wnętrza, zabudował też piękny dziedziniec, na środku którego stała studnia, niema bohaterka późniejszych okropności.

Będąc w wieku 24 lat Krzysztof postanowił ożenić się ze znacznie starszą, ale za to podobno bardzo bogatą krewniaczką cesarza - Gertrudą. Po uroczystym fakcie okazało się, że Gertruda nie posiadała żadnego posagu, co gwałtownie osłabiło uczucie młodzieńca, który z rozbrajającą wręcz szczerością i nieukrywanym rozczarowaniem stwierdził, iż w związku z zaistniałą sytuacją nie ma najmniejszego zamiaru utrzymywać jakichkolwiek bliższych kontaktów z brzydką, starą i grubą żoną.

Odrzucona kobiecinka swoje potrzeby jednak miała i starała się zaspokajać je jakoś pod nieobecność męża z mniej wybrednymi od niego osobnikami. I trwał sobie taki układ do czasu, kiedy Krzysztof po powrocie z bardzo długiej podróży zastał Gertrudę w odmiennym stanie - wściekł się wtedy nieludzko, bo choć z usług żony nie korzystał już od dawna, to zdrady tolerować nie zamierzał. Wpadł do sypialni wystraszonej niewiasty i pociągając ją za włosy zaprowadził na dziedziniec. Tam w zazdrosnym uniesieniu rozkazał jej skoczyć do wspomnianej studni, ale że kobiecie takie rozwiązanie z oczywistych względów nie było na rękę, więc nieśmiało odmówiła. Krzysztof silny był i nie zamierzał negocjować - wziął za włosy i babę utopił. Od tamtej pory, gdy ktoś nachylił się nad studnią ciemną nocą, słyszał kobiece jęki i przeraźliwe wołanie o pomoc.

Sytuacja ze studnią powtórzyła się jeszcze co najmniej raz. W 1793 roku niejaka Urlika urodziła nieślubne dziecko i za karę skończyła w wodzie, a Bogu ducha winne niemowlę zamurowano w komnacie marmurowej, w pięknym renesansowym kominku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz